hulajnoga elektryczna segway ninebot g30le test recenzja

Segway Ninebot KickScooter MAX G30LE – hulajnoga elektryczna, test petrolhead’a

Cena 8 zł za litr paliwa to moja mentalna granica, której totalnie nie potrafię przekroczyć. Postanowiłem na jakiś czas zrezygnować z auta i przesiąść się na inny środek lokomocji. Nie cierpię komunikacji miejskiej, więc wybierałem pomiędzy chodzeniem pieszo, rowerem albo hulajnogą elektryczną. Wybór padł na opcję numer trzy, a konkretnie Segway Ninebot KickScooter MAX G30LE. Ciekawi was test przeprowadzony przez petrolheada? Mnie bardzo! 😀

Segway Ninebot KickScooter MAX G30 - test, recenzja petrolheada

Rower, który kupiłem rok temu jest świetny, zajebisty, najlepszy jaki mogłem sobie wymarzyć. Skoro tak go zachwalam to dlaczego zdecydowałem się na hulajnogę? Dojeżdżanie do pracy rowerem ma swoje minusy:

  • muszę go parkować na zewnątrz, gdzie jest narażony na zmienne warunki atmosferyczne, a woda = korozja, zwyczajnie mi go szkoda.
  • łańcuch brudzi smarem prawą nogawkę, a mi nie chce się przebierać,
  • człowiek się poci – jak na złość mam do pracy pod górkę, tę wadę ma też chodzenie z buta,
  • mój rower jest naprawdę duży, dlatego trzeba płacić za niego dodatkowe bilety np. w pociągu, a jego znoszenie z mieszkania o poranku jest uciążliwe. Nie zostawię go w rowerowni bo mieszkam w dużym bloku, kręci się tu dużo szemranych typków, a przez garaż połączone są wszystkie klatki – idiotyzm!

Hulajnoga elektryczna wyklucza wszystkie powyższe problemy, a do tego nie stoi w korkach i nawet przyzwoicie zasuwa bez wysiłku.

Uprzedzam, że to moja pierwsza hulajnoga elektryczna, a technologie elektroniczne to nie mój konik XD Z tego powodu moja recenzja będzie obejmować nie tylko tytułową hulajnogę Segway Ninebot KickScooter MAX G30LE, ale również opinię na temat życia z hulajnogą w miejskiej dżungli. Swoją hulajnogę kupiłem trochę w ciemno bo w internecie nie ma nawet porządnych jej testów, recenzji czy opinii.

Wszedłem na kilka sklepów, włączyłem filtr powyżej 100kg, posortowałem po cenie, trafiłem na Segwey’a. Znam tę nazwę z amerykańskich filmów i tak to się wszystko zaczęło… Hulajnogę kupiłem bezpośrednio u producenta, tylko dlatego, że była przeceniona z 3100 na 2100 zł (polak cebulak). W tych pieniądzach nie znalazłem nic co identyfikowałoby się lepszymi parametrami, a ceny lada chwila pójdą w górę za sprawą rosnącej inflacji i wysokich cen ropy. Paka przyszła kolejnego dnia:

UWAGA Spoiler! W dniu pisania recenzji hulajnogi Segway Ninebot KickScooter MAX G30LE testowałem ją dopiero przez 6 dni. W tym czasie pokonałem 40 kilometrów i oszczędziłem łącznie 168 zł za sprawą zmiany mojego petrolhead’owego trybu życia.

Unboxing Segway Ninebot MAX G30

Po otwarciu opakowania hulajnogi elektrycznej Segway Ninebot KickScooter MAX G30LE moim oczom ukazała się instrukcja z zestawem montażowym (6 śrubek z kleksem z niebieskiego loctite), a tuż pod ładowarka z kablem zasilającym i przedłużka do wentyli. Koła są wyposażone w standardowe wentyle schrader, takie same jak w samochodach i rowerach MTB. Po wyjęciu styropianowych klocków lego, sztycę kierownicy hulajnogi Segway należy postawić do pionu, nasadzić kierę z całym modułem sterującym i przykręcić 6 śrubek z momentem 3 Nm. Lichy wkrętak imbusowy dostępny w zestawie strasznie się wygina, więc praktycznie nie ma mowy o przekręceniu gwintów 😉

Pierwsze uruchomienie hulajnogi

Hulajnogę można uruchomić, ale nie da się jechać bez wcześniejszej inicjalizacji przez aplikację w smartfonie, trzeba zarejestrować konto, a następnie zapoznać się z ostrzeżeniami o poważnych uszkodzeniach ciała.

Koła były całkowicie miękkie i wymagały napompowania, wentyle są mocno ukryte i nie jest to możliwe bez specjalnej przedłużki, na szczęście jest dołączona do zestawu. Dla obciążenia 100 kg koła trzeba napompować aż do 55 psi (3,7 bara). Nie miałem pompki z manometrem, więc pompowałem przenośnym maleństwem. Jak się 2 dni później okazało nabiłem tylko 3 bary co spowodowało podwyższone zużycie baterii, za sprawą wyższych oporów toczenia. Podczas pierwszego uruchomienia bateria miała 37% naładowania.

Pierwsza jazda – wrażenia

Podczas pierwszej jazdy okazało się, że Segway Ninebot KickScooter MAX G30LE to nadzwyczaj komfortowa i stabilna w prowadzeniu hulajnoga elektryczna. Chociaż nigdy wcześniej nie jeździłem na hulajnogach elektrycznych to już po przejechaniu 100 metrów czułem się na niej bardzo pewnie, bez problemu można robić slalomy, czy zasuwać z maksymalną prędkością w wąskich przesmykach bez utraty stabilności. Na pochwałę zasługują szerokie 10 calowe koła, które gwarantują bezpieczeństwo podczas jazdy na nierównej nawierzchni, są one większe od tych zastosowanych w hulajnogach Lime.

Na plus zasługuje lampa mijania, która została bardzo dobrze wyregulowana, świeci idealnie przed hulajnogą pod takim kątem, który pozwala na trafną ocenę dziur w drodze.

Hamując na śliskiej nawierzchni epoksydowej odkryłem, że hulajnoga jest wyposażona w ABS, co mnie pozytywnie zaskoczyło. System zapobiegający blokowaniu kół działa jednak tylko na tylnej osi za sprawą elektrycznego silnika. Przedni hamulec bębnowy jest na tyle słaby, że ABS na przedniej osi nie jest wymagany, zresztą hamowanie jest realizowane linką, co uniemożliwia adaptację systemu ABS.

Tryby jazdy

Hulajnoga elektryczna Segway Ninebot KickScooter MAX G30LE oferuje aż 4 tryby jazdy, a zmienia się je szybkim podwójnym naciśnięciem przycisku na desce rozdzielczej. Każdy tryb charakteryzuje inna moc i zużycie energii. Konkretne tryby są sygnalizowane ikonkami:

Pedestrian mode (walk mode)

W tym trybie hulajnoga utrzymuje prędkość 5km/h, nie przyspiesza – konieczne jest odepchnięcie się nogą, nie ma siły jechać pod wzniesienie. Tryb jest przeznaczony do bezpiecznego poruszania się po chodniku wśród pieszych. Po ponownym uruchomieniu tryb nie jest już aktywny, a jego aktywacja jest możliwa tylko i wyłącznie przez aplikację.

Segway MAX G30LE tryb pieszy

Tryb ECO

W trybie ECO moc jest znacznie ograniczona a maksymalna prędkość to 15 km/h, hulajnoga przyspiesza baardzo ospale, praktycznie z moją masą (100 kg) nie jest w stanie jechać pod górkę. Tryb jest dedykowany utrzymaniu prędkości przy jednoczesnym napędzaniu się poprzez odpychanie nogą. Faktycznie przy kończącym się akumulatorze ten tryb może okazać się zbawienny.

Segway MAX G30LE tryb jazdy eco

Tryb Drive

Idealny kompromis pomiędzy mocą, a zasięgiem. W tym trybie prędkość jest ograniczona do 19 km/h, hulajnoga bez problemu przyspiesza samodzielnie, jednak nadal nie czuć zbyt dużego momentu obrotowego generowanego przez trójfazowy silnik elektryczny umieszczony w tylnym kole.

Tryb Sport

W tym trybie hulajnoga rozpędza się do pełnej prędkości 25 km/h. Podczas przyspieszania czuć konkretny moment obrotowy w zakresie od 8 – 22 km/h. Hulajnoga ma bardzo bezpieczne oprogramowanie sterujące mocą silnika, nie ma możliwości aby hulajnoga uciekła spod nóg, a zbliżając się do prędkości maksymalnej nie doświadczymy nagłej “odcinki” silnik sterowany jest bardzo płynnie. To duża zaleta.

Aplikacja Segway Ninebot na Androida

Aplikacja jest beznadziejna, posiada błędy językowe w tłumaczeniu i całą masę chińskich krzaków, co sprawia wrażenie jakby to była niestabilna wersja testowa: 

aplikacja segway ninebot - chińskie znaki

Jest też za mocno rozbudowana, widać, że producent stara się zachęcić użytkowników wprowadzając elementy rywalizacji i nagradzając ich medalami czy wirtualną monetą za przejechany dystans i wykonywanie zadań dziennych sprowadzających się do recenzowania, wrzucania fotek na wewnętrzny system social media, polecania aplikacji, hulajnogi i udostępniania przejazdów tras – dziecinada 😉

Na angielskim forum społeczności Segway wyczytałem, że uzbierane N-Coin’y to ściema, są dedykowane tylko chińskim userom, którzy mogą je wymienić na fanty brandowane logosem Segwey’a np. T-Shirty, bluzy, czapki czy powerbanki.

Aplikację cechuje bardzo niski poziom usability, jest cholernie nieintuicyjna i zwyczajnie okłamuje użytkownika. Jest w niej kilka różnych menu jedno z lewej, drugie z prawej, coś na dole. Można się totalnie pogubić i ciężko w pierwszej chwili się odnaleźć w gąszczu tych wszystkich głęboko poukrywanych opcji. Gdy już wiemy co i gdzie odkryjemy następujące możliwości użytkowe:

  • aktualizacja firmware hulajnogi,
  • możliwość regulacji siły KERS’a,
  • aktywacja tempomatu,
  • wyłączenie tylnej lampki (może oszczędzi coś baterii),
  • blokowanie hulajnogi,
  • temperatura akumulatorów,
  • natężenie prądu poboru energii i ładowania, ale w aplikacji jest niespójność, prąd ujemny oznacza ładowanie i na odwrót,
  • podgląd aktualnej wersji softa w poszczególnych modułach (sterowania, BLE i BMS),
  • podgląd numerów seryjnych,
  • i jakieś inne duperele 🙂

Aplikacja posiada możliwość zapisu tras, funkcja jest jednak niedopracowana, ponieważ źle rejestruje prędkość przejazdu. Trasa jest rejestrowana na podstawie GPS, a nie odczytu z czujników hulajnogi.

Realny zasięg

Tak samo jak w samochodach elektrycznych deklarowany przez producenta zasięg 40 km to pojęcie względne. Przy mojej wadze (100 kg) hulajnoga ma realny zasięg w granicach 25 km po terenie płaskim. Można go wydłużyć korzystając z trybu ECO, jak i odpychając się nogą do 15km/h. Hulajnogi elektryczne tracą najwięcej energii na podjazdy pod górkę i rozpędzanie się. Utrzymanie prędkości nie pożera już takich dużych ilości prądu – w zasadzie tak samo jak w samochodach, fizyki nie oszukasz 😛 

Wielką wadą jest szacowany zasięg podawany w aplikacji, jest liczony na podstawie % naładowania i deklarowanego zasięgu producenta, a nie realnego zużycia. BMS powinien uczyć się zużycia, dokładnie tak samo jak laptop i wykorzystywać te dane w predykcjach zasięgu.

Ciekawie rozwiązano wskaźnik naładowania, składa się on z 5 punktów świetlnych, co oznacza stopniowanie co 20%, jednak gdy znacznik mruga to oznacza ubytek ponad 10%, co w sumie daje bardzo dokładny odczyt stanu naładowania. Hulajnoga jest ponadto wyposażona w system odzyskiwania energii KERS, który działa bardzo efektywnie, po ustawieniu na najmocniejsze odzyskiwanie przy mojej masie i hamowaniu samym silnikiem hulajnoga jest w stanie odzyskać kilka procent przy każdym hamowaniu.

Gdy czuję, że zasięgu może nie wystarczyć to przełączam na tryb D, rozpędzam się do 15-20 km/h odpychając się tylko nogą i hamuję tylko silnikiem dodatkowo odpychając się nogą gdy, zatrzymałem się zbyt wcześnie. To wcale nie męczy, a dodaje kilka dodatkowych %. Jadąc z górki staram się rozpędzić do prędkości maksymalnej, a potem tylko hamować silnikiem – przy mojej masie z górki nie jest w stanie zatrzymać hulajnogi XD

Ładowanie Segwey’a

Do zestawu dołączona jest ładowarka brandowana logotypem Segwey’a o mocy 71W. Ładowanie do pełna trwa ok 5 – 5,5 godziny. Co znaczy, że przy cenie kWh 60 gr kosztuje nas ono 22 grosze. To wręcz niesamowite! Jeśli więc masz do pracy ponad 10km i boisz się o drogę powrotną to Twój pracodawca nie powinien robić z tytułu ładowania hulajnogi elektrycznej żadnych problemów.

Po podłączeniu hulajnogi do prądu na wyświetlaczu widać liczbę procent zawyżoną o 2 punkty procentowe w stosunku do stanu naładowania wskazanego w aplikacji. Standardowo akumulator szybko ładuje się do poziomu ok 60% po czym ładowanie zwalnia.

Hulajnoga elektryczna, a transport publiczny

Pierwszy raz wsiadając z hulajnogą do pociągu kupiłem bilet na rower, jednak konduktor polecił mi, żeby na przyszłość nie wydawać kasy, skoro hulajnoga ma składaną sztycę kiery dzięki czemu traktowana jest jako zwykły bagaż. Trzeba tylko wykazać się odrobiną kreatywności i zmieścić ją pod nogami, co akurat w przypadku Segway’a MAX G30 nie jest aż tak proste, bo hulajnoga jest dość duża, ale do ogarnięcia. W przypadku podróżowania PKP minusem są jej wielkie koła, które powodują, że nawet po złożeniu jest ona na tyle wysoka, że nie mieści się pod siedzeniami. Hulajnoga za to w transporcie spisuje się idealnie jako podnóżek 😉

Oszczędność paliwa i czasu

Kryzys paliwowy pozwolił mi posmakować życia typowego mieszczucha. Do tej pory miasto znałem tylko z perspektywy samochodu, co jak się okazało w ciągu pierwszych trzech dni posiadania Segwey’a jest nie tylko kosztowne, ale i uciążliwe. Jadąc hulajnogą elektryczną tylko do pracy zaoszczędziłem aż 10 min w jedną stronę. Pierwszy raz tak szybko dostałem się na miejsce w godzinach szczytu. Potem pojechałem do sklepu, bez problemu mogłem w nim chodzić z hulajnogą. W weekend pojechałem pociągiem do domu, a okolicę eksplorowałem hulajnogą. W pierwsze 6 dni zaoszczędziłem aż 168 zł!!!! 😀 No ale mówimy tu o sytuacji ekstremalnej, paliwo za 8 zeta w połączeniu z 3 litrową rzędową szóstką BMW o mocy 200 koni jeżdżącej sporo po mieście.

Jak tak dalej pójdzie to zwrot z inwestycji nastąpi w pierwszym miesiącu wakacji, czyli po trzech i pół miesiąca po zakupie hulajnogi elektrycznej Segway MAX G30.

Subiektywna opinia o hulajnodze elektrycznej Segway Ninebot MAX G30LE

Hulajnoga Segway Ninebot KickScooter MAX G30LE jest bardzo komfortowa i stabilna w prowadzeniu. Dzięki 10 calowym kołom totalnie nie przeszkadza mi brak amortyzatorów na przednim widelcu, a też nie wpada w dziury czy łączenia kostki brukowej. Dla gościa o masie blisko 100 kg hulajnoga ma trochę mało mocy. Czuć, że hulajnoga męczy się podjeżdżając pod górkę, z drugiej strony jadąc z górki bez problemu dzięki mojej masie osiąga 28km/h! Realny zasięg jest trochę mały, ale jestem sam sobie winien (4 lata kebabów dały mi w kość XD), myślę że osoba o wadze 70 kg zbliży się do zadeklarowanych 40 km.

Bardzo podoba mi się, że nie muszę stać w korkach i jednocześnie oszczędzam hajs na paliwie. Śmiałem się z grubasów jeżdżących na hulajnogach elektrycznych, jednak wbrew pozorom daje ona potężną dawkę ruchu. Gdy zależy mi na zasięgu to przyspieszając odpycham się nogą, a tachanie jej schodami na czwarte piętro porównałbym do solidnego cardio 😀

Z pewnością kupiłbym tą hulajnogę drugi raz, zdecydowałbym się jednak na model mocniejszy o prędkości max 30 km/h, deklarowanym zasięgu 65 km i wbudowanej ładowarce. Jest tylko jeden problem – cena!

Minusy hulajnogi

Z natury jestem petrolheadem – jeżdżę na zmianę na 2 auta i czasami rowerem. Nie znam się na hulajnogach elektrycznych, ale wiem jak poprawić komfort użytkowania. W hulajnodze elektrycznej brakuje mi:

  • godziny na desce rozdzielczej, moim zdaniem to wielka wtopa projektanta. Osoby jeżdżące hulajnogami to raczej ten typ, który korzysta z komunikacji i pociągów, dla nich godzina naprawdę ma znaczenie! Gdy jadę na dworzec chcę wiedzieć czy już muszę się śpieszyć, czy jeszcze nie. Prawdopodobnie zamontuję sobie stary licznik rowerowy.
  • składanej kierownicy. Przez szeroką kierę Segway G30 MAX ledwo mieści się do bagażnika w moich sedanach, ponadto poruszanie się po pociągu z moją grubą dupą nie ułatwia zadania, bo zahaczam nią o fotele i ludzi. Składana kierownica pozwoliłaby wyeliminować ten problem. Jak byłem mały to miałem hulajnogę, która po złożeniu mieściła się w niewielkim pokrowcu.
  • gniazdka USB do ładowania telefonu. W niej jest tak wielka bateria, że jako powerbank mógłbym jej używać przez kilka miesięcy 😀

Podsumowanie testu Segway Ninebot KickScooter MAX G30LE przez petrolhead’a

Na początku testu hulajnogi Segway Ninebot KickScooter MAX G30LE biłem się z myślami, że będę wyglądać na niej jak typowy geek, a jestem przecież groźnym dresiarzem z bawarki, a raz nawet w swoim bagażniku trzymałem żywego człowieka (długa historia) i ostatnio coraz rzadziej używam kierunkowskazów XD

W sumie zakup hulajnogi elektrycznej oceniam bardzo pozytywnie. Podejrzewam, że to też kwestia samego Segwey’a, który jest niesamowicie komfortowy jak na hulajnogę elektryczną. Polecam każdemu do miasta zamiast auta, aby REALNIE oszczędzić czas i pieniądze. Nie sądziłem, że hulajnoga elektryczna to tak przydatne i uniwersalne urządzenie.

P.S. TERA WY KUPUJTA SE HULAJKI TO PETROLHEAD NIE BĘDZIE MUSIAŁ STAĆ BEEMKĄ W KORACH, HŁE HŁE 😀

P.P.S. Co łączy hulajnogę elektryczną i BMW? Tylny napęd XD

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Cześć, jestem zapalonym pasjonatem motoryzacji, majsterkowiczem i bądź co bądź... blogerem. Wkurza mnie życie w wielkim mieście i swój blog motoryzacyjny traktuję jako odskocznię od szarej codzienności. Zresztą, jak to mówią "co za dużo to niezdrowo", hobby nie może być związane z pracą. Tak wiem, na moim blogu często przewija się temat beemek, mam dwie. Siłą rzeczy to właśnie wokół tej marki toczy się moje życie :)