korozja progów

Usuwanie rdzy z samochodu, walka z progami Fiata Punto 2

Tym razem przestroga. Wspomniałem, że będę opisywać swoje doświadczenia motoryzacyjne, pora pokazać wam idealny przykład jak łatwo można kupić auto wbijając się na minę przeciwpancerną.

Czemu wydawało mi sie, że auto było warte naprawy blacharskiej

W maksymalnym skrócie (kto chce można przewinąć niżej)
Mój Fiat Punto 2 (zwany pieszczotliwie Kameleonem) zaraz po zakupie przeszedł dość konkretny serwis: wymieniłem rozrząd, pasek osprzętu, kable zapłonowe, świece, wszystkie filtry i olej. Potem przyszedł czas na nowe opony letnie. Auto kupiłem z niedziałającą klimatyzacją, musiałem wymienić czujnik ciśnienia i nabić układ. Skorodował łącznik elastyczny tłumika, wymieniłem poduszkę (tzw. lizak) pod skrzynia biegów. Auto dostało nowy akumulator, strzeliła uszczelka pod głowicą do tego regeneracja głowicy, druga wymiana oleju i filtrów. Kupiłem alusy borbety, wymieniłem pompkę spryskiwaczy…. i chłodnicę silnika.

Następnie, naprawa zawieszenia (Punto dostało: 4 amory, 4 sprężyny, wszystkie nowe tuleje i nowe wahacze przednie, do tego drążki kierownicze i pełna geometria 3D). Wytłukła się górna poduszka silnika. Przyszedł nowy tłumik końcowy Walkera. Na koniec stwierdziłem, że remontowi poddam cały układ hamulcowy, więc kameleon dostał nowe bębny ze szczękami, cylinderkami i sprężynkami na tył, a z przodu zrobiłem swap na hamulce od MultiJeta – dużo większe wentylowane tarcze i zaciski, które zostały poddane kompleksowej renowacji i malowaniu na szybszy, czerwony kolor i na deser nowy płyn hamulcowy o wyższej temperaturze wrzenia niż standardowa 🙂

Przyznajcie, praktycznie nowy samochód! Po drodze dostał jeszcze LPG 😀

Wypad na trackday, dziwne trzaski i zdjęcia z eventu

W listopadzie 2017 z całkiem nowym układem hamulcowym i świeżym zawieszeniem pojechałem na trackday zorganizowany przez Marcina Gagackiego. Cały dzień siąpił deszcz, a Punciak dostał srogi wycisk. Po trzech godzinach ujeżdżania na szykanie zaraz za prostą start/meta pojawiło się w aucie jakieś dziwne strzelanie i trzask. Odgłos niósł się po całej karoserii. Auto straciło troszkę na stabilności prowadzenia. Myślałem w pierwszej chwili, że na zakręcie pękła mi sprężyna, zjechałem więc do pit stopu na szybką inspekcję. Wszedłem pod auto i wszystko wydawało się być ok z zawieszeniem. Wróciłem na tor, podczas ostrego startu strzelając ze sprzęgła usłyszałem kolejne metaliczne trzaski na całej budzie Fiata. Pomyślałem, że przegub, nawet podejrzewałem skrzynię biegów, a konkretniej dyferencjał w skrzyni.

Po weekendzie dostałem zdjęcia z sesji fotograficznej (patrzcie na linię progu). Tego dnia przeszedłem pierwszy w życiu zawał serca!

Doszło do rozklejenia (!!!!!) się karoserii w miejscu największej korozji w linii łączenia progu zewnętrznego, wewnętrznego i podciągu. Tydzień później Punciak umówiony u blacharza na oględzinach. W ciągu tego tygodnia zmieniałem jeszcze opony z letnich na zimowe (organizator zalecił mi jazdę na letnich, pomimo niskich temperatur) i auto dało się podnieść za progi na podnośniku.

Jak usunąć rdzę z samochodu? Pojechać do blacharza!

Korozja, która występowała w moim Fiacie obejmuje najważniejsze elementy nośne karoserii. Naprawa ingeruje w strukturę nośną nadwozia, źle wykonana naprawa nie przywróci fabrycznej sztywności nadwozia, a w przypadku kolizji samochód złoży się jak harmonijka. Właśnie dlatego naprawę powinien podjąć specjalista, a nie Mirek blacharz. Tym bardziej nie można takiej naprawy podejmować samodzielnie, w tym przypadku wymiana samych reperaturek nic nie da.

Naprawa blacharska progów: Oględziny

Blacharz sam nie do końca zdawał sobie sprawę ze zniszczeń jakie spowodowała ruda koleżanka. Wstępnie umówiłem się na wymianę reperaturek i pomalowanie ich pod kolor nadwozia, podczas pierwszego dnia prac (po obiciu skorodowanych miejsc młotkiem) okazało się jednak, że brakuje jeszcze podciągów, progów wewnętrznych i w podłodze są dziury. Wszystko najlepiej było widać po wybebeszeniu całego wnętrza.

Naprawa blacharska progów: Wymiana, spawanie, konserwacja

Fabryczne zgrzewy zostały rozwiercone, skorodowane elementy wymienione na nowe, dziury w podłodze odrdzewione do zdrowej blachy, aby było się do czego spawać. Na koniec wykonano konserwację masą bitumiczną podwozia i podłogi wewnątrz auta, a same progi zostały polakierowane pod kolor nadwozia.
Efekty pracy widoczne poniżej.

Naprawa blacharska progów: Efekt

Muszę przyznać, że po dwóch tygodniach i portfelu szczuplejszym o 1500zł efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Fiacik wygląda praktycznie jak nowy prosto z salonu, potwierdzają to poniższe zdjęcia. Przestały mi parować szyby w środku w deszczową pogodę 🙂

Podsumowanie mojej walki z korozją w samochodzie

Po pierwsze, KAŻDY HANDLARZ TO OSZUST! Każdy! Bez wyjątków. Po tej akcji nigdy już nie kupię samochodu od handlarza. Z pełną premedytacją i świadomością usterki auta została zakamuflowane. Sprzedano mi jeżdżącą trumnę. Wady auta zostały ukryte w taki sposób, że nawet zawodowy mechanik nie był w stanie się ich doszukać. Co z tego, że to tylko Fiat Punto 2, tym samochodem jeździ się tak samo po ulicach jak każdym innym. Samochód ma gwarantować Ci bezpieczeństwo w awaryjnych sytuacjach i w razie stłuczki.

Po drugie, walcz z rdzą kiedy pojawiają się jej ogniska, nigdy nie czekaj aż powstanie dziura. To co widać gołym okiem można określić wierzchołkiem góry lodowej, pod spodem rdzy jest zawsze kilka razy więcej. Jeździłem dwa lata bez żadnej dodatkowej konserwacji, lato było bardzo deszczowe, a zimą sól na drogach. Wszystko to przyspiesza destrukcję. Gdybym zdecydował się na usunięcie korozji w pierwszej kolejności pewnie mógłbym uchronić auto przed tak wielką degradacją i oszczędzić kupę siana. Nigdy nie dowiem się jak wielkie dziury były w chwili zakupu samochodu, ale z jakiegoś powodu handlarze zdecydowali się na przynitowanie blachy i ukrycie tego faktu pod mastyką (masą uszczelniającą) i bitexem.

Pół biedy kiedy korodują elementy wymienne (nie mające bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo) typu: maska, klapa bagażnika czy drzwi. Kiedy ruda szmata zeżarła je bezpowrotnie to kupujesz nowy element, malujesz pod kolor i auto wygląda jak z fabryki. Kiedy jednak korozja wyłazi na częściach nośnych karoserii to podejmij walkę jak najwcześniej, zaoszczędzisz wtedy sporo kasy.

3 KOMENTARZE

  1. Rzeczywiście nie wyglądało to najlepiej, ale teraz można śmigać. Zaopatrz się może w jakieś ciekawe kosmetyki samochodowe z wyższej półki, żeby jeszcze go podrasować. Ja ostatnio odkryłem markę Soft99. Ultra glaco i woski mają naprawdę świetne, a efekt… Sprawdź sam bo naprawdę warto 😀

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pasjonat motoryzacji, majsterkowicz i bloger. Wkurzony życiem w wielkim mieście bloga traktuję jako odskocznię od szarej codzienności.