pkp i pociągi opinionwane okiem petrolheada

PKP okiem petrolheada! Opinia o polskich pociągach

Intercity chwali się rekordową ilością pasażerów. Uważam, że to powód do płaczu a nie przechwałek, bo ta sytuacja jest spowodowana tylko i wyłącznie ceną paliwa bliską 8 złotych za litr. Ja również (zagorzały petrolhead) zdecydowałem się w tym roku na wakacyjną podróż PKP zamiast swoim ukochanym autem, co przełożyło się na kilkaset złotych oszczędności na dystansie 900 km.

Przesiadka na pociąg przez cenę paliwa

Dobity niebotycznie wysokimi cenami paliwa postanowiłem sprawdzić czy polskie pociągi są coś warte. Ostatni raz podróżowałem takim normalnym pociągiem jakieś 8 lat temu gdy nie miałem jeszcze swojego auta. W roku bieżącym (2022) z uwagi na ceny paliwa pociągiem jechałem już jakieś 7-8 razy. Większośc moich podróży dotyczyła przejazdów kolejami regionalnymi, na tych trasach jeżdżą tzw. autobusy szynowe, tylko 2x jechałem normalnymi pociągami relacji “międzywojewódzkiej” 😀

Uwaga spojler! W PKP spóźniające się pociągi, zły stan techniczny, czy niski komfort to codzienność! Polska kolej jest daleko, daleko za swoimi zachodnimi odpowiednikami. Uprzedzam, że w dalszej części artykułu nie przeczytasz o kraju mlekiem i miodem płynącym, jest naprawdę sporo narzekania.

Koleje Wielkopolskie

Na trasie do mojego domu rodzinnego jeździ autobus szynowy, który określiłbym mianem ekonomicznego transportu zbiorowego ponieważ z reguły stanowi kabotaż wraz z tramwajem czy autobusami miejskimi. Komfort jazdy jest zwykle na akceptowalnym poziomie, a za hulajnogę nie musiałem nigdy płacić dodatkowej opłaty tak jak za rower. Klimatyzacja z reguły działa, w zimne dni ogrzewanie także. Konduktorzy są przyjaźni i nawet da się już zapłacić kartą, co wcale nie było tak oczywiste 2 lata temu kiedy musiałem przetransportować rower na tripa po Polsce. Autobusy szynowe są nawet wyposażone w toaletę i gniazdka 230V, aczkolwiek nie są one bezawaryjne z toalety często czuć woń gówna, a drzwi trzaskają przy każdym hamowaniu – przyspieszaniu 😉

Koleje wielkopolskie – oszczędności

Podróż do domu to trasa którą normalnie pokonywałem autem, ale przy obecnych cenach paliw trasa kosztuje mnie ok 50 zł w jedną stronę, gdzie dla porównania dojazd hulajnogą elektryczną na dworzec i dalsze kontynuowanie jazdy pociągiem ok 20 zł. Miesięczna oszczędność zakładając 4 trasy tam i spowrotem to 240 zł. Rezygnacja z auta przyniesie w ciągu roku zatem blisko 3 tys złotych!

Koleje wielkopolskie – subiektywna ocena przejazdów

Koleje Wielkopolskie oceniam na 8/10. Trasy są krótkie, więc nie mam dużych oczekiwań, stąd tak wysoka ocena.

2 pkt odjąłem od oceny z uwagi na awarie składów o których donosili mi znajomi, które powodowały ich spóźnienia do pracy. Z moich obserwacji wynika, że szynobusy produkuje PESA Bydgoszcz. Co powoduje taki problem? Wady fabryczne czy złe serwisowanie? 

Dziwi mnie taki stan rzeczy, bo autobusy szynowe to konstrukcje nowe, a nie zmodernizowane stare graty. Choć podobno i tak jest o wiele, wiele lepiej niż przed laty.

Niemiecki EuroCity Deutsche Bahn

Pociąg relacji Berlin Warszawa sprawił, że zachciało mi się jeździć pociągami, pomimo, że jechałem w klasie drugiej to świetnie działała klimatyzacja, wnętrze było czyste i pachnące, internet po wifi śmigał 60 megabitów na sekundę, ale co najważniejsze w pociągu panowała BŁOGA CISZA! Podczas jazdy do Warszawy w pociągu było cichutko, a komfort jazdy jak w samochodze na autostradzie. Nie było czuć kompletnie żadnych wybojów, amortyzacja jak w samochodzie klasy wyższej wystrojonym na miękko. Rozwaliło mi to głowę!

Byłem tym pociągiem taki podjarany, że zaproponowałem kumplowi przesiadkę z samochodu na pociągi na nasze szalone tripy. W trakcie nawet napisałem jakiś artykuł na bloga w telefonie, umożliwiło mi to stabilne łącze internetowe w wagonie.

Niestety był to pociąg należący do firmy Deutsche Bahn, takich pociągów w Polsce nie doświadczysz, nie ma opcji… Była to moja pierwsza podróż pociągiem i narobiłem sobie wielkie nadzieje, które prysły już w drodze powrotnej, kiedy doświadczyłem absolutnego kontrastu… zepsuta klima, hałas, tłok i dojazd do Poznania z opóźnieniem 🙁 Jak porównanie BMW do Seicento.

PKP InterCity klasa pierwsza

Trasa Poznań – Giżycko, wyjazd urlopowy, który przyniósł 600 zł oszczędności względem pokonania tej samej trasy moim samochodem. W przypadku przejazdów InterCity nie ma mowy o zwykłym transporcie masowym, pociąg porusza się na długich trasach, w tym przypadku przypadku 6,5 godziny, co sprawia, że jako pasażer mam prawo oczekiwać komfortu, ciszy i odpowiedniej temperatury, aby przetrwać podróż i dojechać na miejsce mniej zmęczonym niż podczas kierowania autem.

Co znaczy pierwsza klasa w PKP InterCity?

Zanim zacznę narzekanie, należy wspomnieć co oznacza pierwsza klasa w polskich kolejach państwowych! Pierwsza klasa oferuje klimatyzację, wifi, ładowarkę USB z dwoma złączami dla każdego pasażera i gniazdko 230V. W każdym przedziale jest możliwość regulacji temperatury, oświetlenia i głośności pociągowego radiowęzła – tyle teorii!

Niesamowitym zdziwieniem okazało się, że pierwsza klasa to podróż w sześcioosobowym przedziale. Jest to dla mnie ogromny szok, jako dziecko pamiętam, że przedziały nie były żadnym luksusem, a tu proszę – zwrot o 180 stopni.

Problemy z klimatyzacją

Regulacje temperatury w przedziałach są okresowo resetowane do ustawień domyślnych (lub preferowanych ustawień kierownika pociągu tego nie wiem), ale zauważyłem, że tracił samoczynnie nasze nastawy. Ustawialiśmy 22 stopnie temperatury na klimatroniku, a po jakimś losowym czasie wracała do fabrycznej wartości 26 stopni.

W drodze powrotnej klimatyzacja padła kompletnie, co w upalny dzień 33 stopnie w cieniu spowodowało ogromny dyskomfort i dojazd na miejsce w mokrej koszulce.

Brak internetu po WiFi

WiFi znajdowało się w pociągu, ale połączenie z internetem wymaga autoryzacji w intranecie, próba autoryzacji skutkowała wyświetleniem błedu serwera. Na tak długiej trasie w XXI wieku mam prawo oczekiwać, że skorzystam np. ze spotify aby posłuchać muzyki, czy obejrzeć kolejny odcinek Ricka i Mortiego zamiast słuchać ględzenia pro-PiSowskiej pary dziadków żyjących w świecie alternatywnym wykreowanym przez TVP.

Modernizacja wagonu tylko powierzchowna

PKP InterCity to stare wagony po modernizacji. Ogólnie bardzo ładne, czyste i pachnące, są nawet dobrze wyciszone, jeśli masz szczęście i jedziesz akurat w lepszym egzemplarzu. Mój pociąg, a właściwie wagon borykał się z problemami technicznymi…

Mechanizmy w dalszym ciągu wymagają remontu albo serwis wagonów odbywa się zbyt rzadko, świadczyły o tym hałasy dobiegające z wózków wagonów. W trasie do Giżycka podczas pokonywania zakrętów w chwili skrętu wózka powstawał wyraźne trzaski strzały i wibracje, co świadczy o zatarciu łożysk oparć nadwozia. Podczas hamowania w powrotnej trasie słyszalny był głośny chrobot co może świadczyć o podwyższonym zużyciu układu hamulcowego lub samych zestawów kołowych.

Gdzie jest WARS?! Ja się pytam!

Brak wagonu WARS, tylko człowiek z wózkiem który wsiada i wysiada losowo, nigdy nie wiadomo czy i kiedy się pojawi. Wraz z nami w pierwszej klasie podróżowali mieszkańcy Wielkiej Brytani bez jedzenia. Konduktor zapytany o wagon restauracyjny odpowiedział niepewnie, że “chyba nie ma, ale jakby był to na skraju składu”. Pasażerowie udali się więc na poszukiwania i wrócili po dłuższej chwili bez jedzenia i picia. Kiepska wizytówka, na bilecie nie napisano o konieczności uzbrojenia się w swój prowiant. Jadąc autem robię przystanek, wjadę na szamę + toaletę i lecę dalej.

Problemy PKP na porządku dziennym

Po moich przebojach zapytałem znajomych o to czy ja mam takiego pecha czy naprawdę pociągi są tak kiepskie, usłyszałem że miałem ogromne szczęście, że w ogóle pociąg się pojawił na czas.

Najczęściej słyszałem narzekania na opóźnienia i to nie takie po kilka minut, a 12 godzin! Ponoć absolutna skrajność nastąpiła w drodze powrotnej znajomych z Poznania do Bydgoszczy, po 5 godzinach czekania na opóźniony pociąg, wrócili oni autobusem, który jak się okazało wg portalu podróżnika na miejscu był szybciej od pociągu, który jeszcze nawet nie dojechał do ich stacji początkowej. Pociąg był o 9 rano, co dało w sumie 12 godzin spóźnienia. Podróż autem na trasie Poznań Bydgoszcz to max 1,5h.

PKP Inter City – subiektywna ocena przejazdów

InterCity oceniam na 6/10. Trasy są długie – wielogodzinne, więc więc oczekiwania rosną, a tak dużych potyczek przewoźnika niestety nie da się zaakceptować…

Czego nauczyłem się podczas moich podróży?

Podróżując samodzielnie, a także obserwując bardziej doświadczonych podróżnych, nauczyłem się, że nie ma się co łudzić, że pociąg będzie przygotowany do trasy i wszystko sprawne. nie można nic zaplanować, ani zakładać, że pociąg zjawi się na czas. Zawsze warto mieć rozwiązanie awaryjne, sprawdzić wcześniej układ peronów i na miejscu być godzinę wcześniej. Nie być uzależnionym od telefonu, mieć przy sobie tradycyjną gotówkę i kartę płatniczą (i pamiętać PIN do niej xD).

Jak to wszystko podsumować? 

W porównaniu do tego co pamiętam jako dzieciak to kolej zmieniła się nie do poznania na spory plus, ale niestety jeszcze długa droga przed PKP, skoro nawet czołowy przewoźnik taki jak InterCity jest daleko za europejskimi przewoźnikami. Na porządku dziennym są opóźnienia i awarie, które oprócz obniżonego komfortu podróżowania powodują masę stresu i spóźnień.

W swojej ocenie polskich kolei starałem się nie mierzyć każdego pociągu jedną miarą, wszak każdy z nich jest dedykowany innej grupie docelowej i posiada zupełnie inne przeznaczenie, jeden to trasy krótkie, max 100 km, a drugi ma łączyć najodleglejsze zakątki naszego kraju.

Na koniec powiem jedno, gdy tylko różnica cen pomiędzy kolejami, a samochodem się zmniejszy to przesiądę się znów na samochód. Nawet w obliczu stłuczek, korków czy fotoradarów podróżowanie swoim autem jest o niebo lepsze, bardziej komfortowe i przewidywalne, choć nie zawsze tak bezpieczne jak PKP.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Cześć, jestem zapalonym pasjonatem motoryzacji, majsterkowiczem i bądź co bądź... blogerem. Wkurza mnie życie w wielkim mieście i swój blog motoryzacyjny traktuję jako odskocznię od szarej codzienności. Zresztą, jak to mówią "co za dużo to niezdrowo", hobby nie może być związane z pracą. Tak wiem, na moim blogu często przewija się temat beemek, mam dwie. Siłą rzeczy to właśnie wokół tej marki toczy się moje życie :)