drogi w okresie świątecznym

Wracam na święta do domu, niebezpiecznie na drogach

Zrobiłem trasę z Poznania do domu. Jechałem spokojnie, bo jakoś tak chciałbym te święta spędzić w zdrowiu w domu, a nie połamany w szpitalu! Droga jednak okazała się bardzo niebezpieczna. Jednak nie z powodu warunków pogodowych, ale głupoty innych uczestników ruchu drogowego.

Kierowcy – gdzie wam się tak śpieszy?! Czemu nie macie wyobraźni?

Stwierdzam, że większość kierowców jest po prostu głupia. Nie potrafię zrozumieć co kieruje ludzi aby tak olewać niebezpieczeństwo jakie niesie za sobą przekroczenie prędkości. Każdy zapieprzał jak oszalały, co mnie najbardziej przeraża kierowcy nie zwalniali w obszarze zabudowanym, gdzie pojawia się ruch pieszych.

Polskie drogi przed świętami są bardzo niebezpieczne

Opowiem o trzech ciekawszych sytuacjach, które przydarzyły mi się tego dnia, a trasa przecież stosunkowo krótka – ok. 200km.

Czarne kombi na S11

Z Poznania kieruję się trasą S11 w stronę Obornik, przekraczam dozwoloną prędkość 120 km/h, jadę 130. Wyprzedzam jakiegoś starego Citroena C5, który zamula i kopci na czarno, ciekawe czy kierowca wie, że jego silnik wyzionie zaraz ducha. Dojeżdżam do białego Merola AMG, który zaczyna zwalniać przed zjazdem na Szamotuły. W sumie chciałem go płynnie wyprzedzić korzystając z różnicy prędkości, ale w lewym lusterku widzę szybko zbliżający się punkt. Było to czarne kombi, które wyprzedziło mnie i Merola, aby gwałtownie hamując zjechać to tego samego zjazdu co biały mesiu :/
Po co to? Co to za logika? Ile zyskałeś? 10 sekund?

Dziwi mnie takie zachowanie na drodze. Do mojej pracy codziennie przyjeżdżają ludzie tą właśnie trasą z okolicznych miejscowości. 2 tygodnie temu był taki okres, że codziennie byli świadkami stłuczek w iście Hollywódzkim stylu, samochody w powietrzu, pinball między barierkami. Wszystkie spowodowane przez niedostosowanie prędkości jazdy do warunków pogodowych i co gorsze, stanu technicznego auta i opon.
Wierzę tym ludziom, bo sam pokonywałem dziennie dystans 200km tą drogą przez dwa miesiące i nie było tygodnia bez wypadku!

Chodzież DK11 – Biały Citroen C4 Cactus z brązowymi panelami

Co tu się odwaliło to dla mnie rebus do dziś. Citroen C4 Cactus, o jakie to ochudne ustrojstwo! …w ogóle francuska motoryzacja jest beznadziejna… no ale ten miał jeszcze brązowe panele, wyglądał jak umazany gównem. Miał tablice ze Słupska – to znaczy, że ktoś jedzie dłuższą trasę i powinien skupić się na 110%.
Jedziemy w kolumnie w takiej kolejności:
– Ciężarówka
– Jakiś ciemny kompakt
– Kaktus
i ja 🙂
Mam zwyczaj obserwować drogę trochę do przodu i nie skupiam się na zderzaku samochodu, który jedzie przede mną. Mijamy Orlen, jedziemy obok cmentarza, jest człowiek na przejściu dla pieszych. Ciężarówka zwalnia, kompakt zwalnia, ja zwalniam. Co robi kaktus?
Gwałtownie hamuje i ucieka na pas rozbiegowy :/
Mam ochotę stworzyć wpis “jak obserwować drogę”.

Kręta droga w ratajach

Wyjeżdżam z miejscowości Rataje – jeszcze zabudowany. Dojeżdża mnie Skoda Rapid, przyspieszam, jade 90. Rapid myszkuje po drodze, chce mnie wyprzedzić, ale zaraz zacznie się sekwencja zakrętów. Ograniczenie do 60, mokra droga. Jade sztywno 90. Przejeżdżam zakręt bez zwalniania, Janusz Driver zniknął w lusterku, ale ciśnie, żeby mnie dogonić. Co zakręt to powtórka historii. Dojeżdżam do Pietronek, koniec zakrętów Rapid mnie wyprzedził. Ile on stracił paliwa, a ja jechałem ECO.

Chciałbym zwrócić uwagę, że od od trzech lat ścigam się na gokartach i jeździłem autem po torze, coś tam wiem jak jechać po zakrętach. Żeby nikt nie mówił, że mam super auto a Rapid to mały kompakt – Mój Peugeot ma ciężki silnik Diesla i opony Uniroyal 195/65 R15 – proszę mi wierzyć, taki zestaw nie ma dobrej trakcji.

Gdzie przed świętami jest policja jeśli nie na polskich drogach?

Co tu dużo gadać. Gdyby gliniarze byli na swoim miejscu jak to zapowiadali w wiadomościach to szaleńców byłoby mniej. Jechałem drogą ekspresową, drogami wojewódzkimi i powiatowymi. Przemierzałem większe i mniejsze miejscowości i wiecie co? Nie widziałem po drodze ani jednego radiowozu.
Moim zdaniem brakuje fotoradarów w wielu newralgicznych miejscach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pasjonat motoryzacji, majsterkowicz i bloger. Wkurzony życiem w wielkim mieście bloga traktuję jako odskocznię od szarej codzienności.