Kupiłem rower używany: Rockrider 540s

Dziś mała odskocznia od motoryzacji, opowiem jak kupiłem rower używany i doprowadziłem go do perfekcji. Na swoim blogu często udowadniam, że nie warto kupować nowych rzeczy, tylko doprowadzić stare do ideału mechanicznego, przy tym mieć dużo frajdy, zdobyć nowe umiejętności, a przy okazji zaoszczędzić trochę sianka 🙂

Przeprowadziłem się do Poznania z kolarzówą, którą uwielbiałem śmigać po drogach. Niestety w Poznaniu kolarka absolutnie nie nadaje się, rower stał 2 lata nieużywany. Sprzedałem go i postanowiłem kupić MTB. Myślę, że rower miejski nada się perfekcyjnie do miejskiej dżungli. Postanowiłem poszukać roweru do powiedzmy 1000 zł.

Zakup roweru MTB – poszukiwania

Przeglądałem rowery na lokalnych portalach ogłoszeniowy i wpadłem na pomysł, że chciałbym kupić rower z nowej epoki, czyli taki z pełną amortyzacją przód i tył i hamulcami tarczowymi. Rowerów cała masa, ale gdy wybierałem ramę do mojego wzrostu 1,9m już nie było tak kolorowo… Cała masa złomu, który powinien leżeć na śmietniku w cenach bliskich 1500 zł w górę. Kpina!!! Polacy to oszuści jakich mało – wstyd mi, że urodziłem się w tym kraju i żaden ze mnie patriota.

Może jednak nówkę?

Pomyślałem, że w takich pieniądzach ani myślę kupować zajechanej używki, idę do sklepu! W sklepie szok jakich mało, w rowerowym latałem jak żyd po pustym sklepie. Półka 3 tys zł i więcej sam plastik fantastik i chiński szajs. Nie kupiłbym takiego roweru nawet dziecku na komunię. Tragedia. Taki np. romet.. romet kurde… romet.. WIECIE, ŻE ROMET PRODUKUJE NA TANDETNYCH CHIŃSKICH PODZESPOŁACH?! OTO DOWÓD

Pamiętam… 20 lat temu Romet Wigry, synonim jakości, trwałości, a dziś? Synonim chińskiej tandety, zepsuty już w sklepie.

Druga szansa, rajd po Decathlonie, sytuacja odrobinę lepsza, aczkolwiek nadal uważam, że płacenie 3800 za rower to lekka przesada. Pytam się znajomych, tych ogarniętych w rowerach jeden powiedział wprost, że poniżej 4 tys to nie ma co startować, bo sam szajs. Drugi poleca mi Gravela. Trzeci,używkę i podreperować – pomyślałem, policzyłem, padło na używkę z markowym sensownym osprzętem, budżet max 2500 (zaczynałem od tysiąca xD).

Decyzja ostateczna: Kupić rower używany!

Wróciłem i szukałem na portalach, szukałem i szukałem – nic, sam złom! Po trzech dniach pojawił się… Piękny czerwony fluerescencyjny Rockrider 540s w ramie o moim rozmiarze za 2200. Niedaleko, bo 20km to mówię jadę w ciemno. Przejechałem się, rower mnie nie urzekł, myślę sobie w głowie, że dużo w nim do roboty, ale nic nie mówię jeszcze oglądam podzespoły, testuję osprzęt. 

Dziwna rozmowa ze sprzedającym

Facet do mnie sam z siebie:

  • Tu nic nie zjade z ceny, bierze Pan albo nie. Rower nie był w ogóle używany.
  • Dziękuję. To nie biorę. (odwróciłem się i idę do auta)
  • Przecież coś mogę zjechać z ceny.
  • Przecież tu trzeba wymienić łańcuch, chyba jest suport do wymiany, albo luźny pedał, przerzutki rozregulowane, hamulce słabe, może klocki do wymiany, siodło niedokręcone i amortyzator ma zbyt niskie ciśnienie, nie wiem czy nie jest uszkodzony. Naprawy to minimum 300 zeta.
  • Stał nieużywany, wystarczy podregulować, podokręcać i będzie ok. Z 50 zł mogę zjechać, albo nie sprzedaję.
  • Dobra, do widzenia. (2gi raz odwróciłem się i idę do auta)
  • Niech Pan coś zaproponuje.
  • Powiedziałem Panu 300 na naprawy, czyli 1900 zeta. Więcej nie dam.
  • Nieee… ale do 2000 zł mogę zjechać.
  • 2k jest ok?
  • No może być.
  • Dobra, niech będzie.

Zapakowałem do Bawarki, mądry jestem pojechałem srebrną w której nie składają się fotele 🙂 na szczęście zawsze mam w aucie zestaw gwałciciela… koc i chloroform, to pierwsze się przydało w tej sytuacji xD

Usterki w kupionym używanym rowerze

Powiem tak, polska cebulka w serduszku poprzedniego właściciela dała mi w kość 🙂

Szczęśliwie mniej było usterek, a więcej zaniedbań eksploatacyjnych. Niestety rower też trzeba serwisować okresowo tak jak samochody, a ludzie tego nie rozumieją. Zresztą świadomy użytkownik i tak niechętnie oddaje rower do serwisu, bo koszt ewentualnego przeglądu często stanowi dużą kwotę w stosunku do wartości roweru. Właśnie dlatego każdy jeździ aż się jego dwa kółka nie rozsypią.

Rozregulowane amortyzatory

Może “rozregulowane” to złe określenie, bardziej niedopasowana regulacja do mojej masy ciała. Śmiesznie, bo tym rowerem jeździł dzieciak (taki ulany, na oko 1,75m wzrostu, 100kg wagi). Przedni wymagał jedynie większego naprężenia sprężyny, a środkowy dumper napompowania do ok. 13 barów. Konieczna jest do tego specjalną pompką. Miałem wybór: pompowanie w serwisie za 20 zeta, albo kupno pompki za 90. Wolę pompkę 🙂 gdy okaże się zbyt miękki lub twardy bez problemu sam sobie wyreguluję ponownie.

Łańcuch do wymiany

Mało kto wie, ale łańcuch powinno się wymieniać po przejechaniu ok 2 tys km, a nawet wcześniej – w zależności od stylu jazdy, siły w nogach, masy ciała i ukształtowania terenu np. częste jazdy pod górkę. Padło na łańcuch KMC X9, dedykowanego do MTB i 9-rzędowej kasety. Łańcuch jest wyposażony w spinkę, dzięki temu nie ma potrzeby używania skuwacza do łańcucha przy wymianie. Nawet nie musiałem go mocno skracać 🙂

Niedokręcone śruby

W zasadzie trochę mnie to dziwi, rower był tak jakby kupiony w sklepie …i jeżdżony bez serwisu?! Każdy nowy rower musi przejść podstawowy przegląd, trzeba minimum sprawdzić dokręcenie podstawowych elementów, żeby nie doszło do uszkodzenia podzespołów, a w najgorszym wypadku uszczerbku na zdrowiu.

W kupionym rowerze była cała masa niedokręconych elementów, z takich kluczowych pod kątem bezpieczeństwa:

  • Lewa korba, 
  • Dumper, 
  • Tylna tarcza hamulcowa, 
  • Siodełko na sztycy podsiodłowej.

Rozsypane łożyska w pedałach

Pedały były luźne, stawiały opór i strzelały. Po wymianie na aluminiowe homo*eksualisty z łożyskami maszynowymi jazda rowerem zaczęła sprawiać przyjemność.

Uszkodzony suport

Gdy zacząłem rowerem jeździć trochę “mocniej” startując ostro na stojaka i podjeżdżać pod strome górki w lesie support zaczął terkotać i strzelać. Niby nie było luzu, ale po zdemontowaniu korb okazało się, że blokował się w jednej pozycji. Pomimo, że ten rower (Rockrider 540s) kosztuje jako nowy blisko 3000 zł to Decathlon mocno oszczędzał na nieoczywistych podzespołach. Suport miał co prawda łożyska maszynowe, ale jakieś takie chińskie gówno z plastikowymi miskami.

Po wymianie suportu jazda jest bezszelestna, słychać jedynie bieżnik opon 🙂

Łączne koszty mojego używanego roweru MTB

Oprócz uszkodzonych części dokupiłem sobie jeszcze kilka użytecznych dodatków np. licznik, bidon, kilka narzędzi do serwisowania, a nawet nowe baterie do lampek.

Kosztorys:

  • Pompka do amortyzatorów (89 zł),
  • Licznik Sigma bezprzewodowy (119 zł),
  • Łańcuch KMC X9 (54 zł),
  • Skuwacz do łańcucha (25 zł),
  • Suchy smar do łańcucha (33 zł),
  • Pedały Author APD-427 (99 zł),
  • Suport Accent BB-50 (49,50 zł),
  • Ściągacz do korb (15 zł),
  • Klucz 16mm (3 zł),
  • Bidon (19,99 zł),
  • 4 baterie CR 2032 (8 zł).

Suma wydatków: 514,49 zł, z zakupem roweru 2514,49 zł.

Gdyby te naprawy miał wykonać jakiś serwisant rowerowy to jego robota daje dodatkowy koszt ok. 200-300 zł.

Ile kosztowałby ten rower nowy? Policzmy!

Rower nazywa się Rockrider 540s, kosztuje taki w Decathlonie 2900 zł. W takich rowerach oszczędza się na nieoczywistych elementach np. fajny osprzęt, ale tanie elementy łożyskowane. Dlatego po max. pół roku zepsułyby się pod moją wagą ciała suport i pedały, musiałbym też wymienić siodełko, bo te standardowe nie są dopasowane do moich kości dupnych. Czyli i tak musiałbym wydać 320 zł + ceny narzędzi lub serwisanta. Już mamy 3220 zeta 🙂

Rower w dodatku byłby golasem, zatem musiałbym do tego doliczyć dodatki za 230 zeta tj.:

  • nóżka rowerowa (40 zł), 
  • bidon (19,99 zł),
  • koszyczek do bidonu (25 zł),
  • zapięcie uniwersalne do koszyczka bidonu (25 zł)
  • licznik rowerowy (120 zł).

Idąc w nowe koszt wyniósłby łącznie 3450 zł za rower z pełnym wyposażeniem, do tego pewnie zamarzyły by mi się: pompka do amorów i suchy smar. 

RAZEM: 3573 zł. Dzięki zakupieniu używki oszczędziłem w sumie 1059 PLN 🙂

Podsumowanie

Rowerem jeździ się świetnie! Jeżdżę nim do pracy, ujeżdżam nim w wolnej chwili dla przyjemności, a nawet mam już zaplanowany trip po Polsce. MTB z pełną amortyzacją daje super komfort jazdy i sprawdza się bardzo dobrze w mieście usłanym dziurami, progami zwalniającymi i krawężnikami. W przyszłości zmienię jedynie suport i korby na system Hollowtech II i opony na pół szosowe.

Jeśli nie masz dwóch lewych rąk do wszystkiego to nie kupuj nowego roweru, dzięki temu będziesz bardziej ekologiczny od konsumpjonistycznych hipsterów na eko-elektro rowerkach i w autach hybrydowych.

1 KOMENTARZ

  1. I kupiłeś pan Bitłina czyli papierowy rower od papierowego Dekatlona >) .. z cudami .. amortyzatorami .. ktore sie beda psuć .. bo przecie to papier wszytsko … .. rower fikusny amortyzowany wycudowany to pewnie z 10 koła by trza dać żeby miał sens .. za 3 500 to niewcudowany rower moze ma sens ….

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Cześć, jestem zapalonym pasjonatem motoryzacji, majsterkowiczem i bądź co bądź... blogerem. Wkurza mnie życie w wielkim mieście i swój blog motoryzacyjny traktuję jako odskocznię od szarej codzienności. Zresztą, jak to mówią "co za dużo to niezdrowo", hobby nie może być związane z pracą. Tak wiem, na moim blogu często przewija się temat beemek, mam dwie. Siłą rzeczy to właśnie wokół tej marki toczy się moje życie :)